Afganistan i niebieski kamień
30 września 2010
Lat temu, do opuszczenia Afganistanu, żałowałem które nie kupił lazuryt kopalnie epicentrum Sar-e-Sang lapis światowym od ponad sześciu tysięcy lat.
Samolot w dół pomiędzy górami łysy, głębokim ochrę i monotonne, jak i gruntów w Kabulu.
Jeżdżę w starym autobusem, który przechodzi przed rzędem ONZ helikopterów. Lotnisko znajduje się nowo wybudowane, ze strony japońskiej pomocy rozwojowej.
Mam ten sam tłumacz zeszłym roku, Obai. Trudno mi się z Tobą, bo zabrakło komórkowym równowagi po przyjeździe. Bardzo złe. Obai studiuje informatykę na Uniwersytecie.
Choć zaczęła się ochłodzić w Kabulu, ulice są tak suche i zakurzone. Moja pierwsza obudowa dzień jest przytulny pensjonat. Poza niezauważone. Minusy: tylko obserwował strażnika.
Nie mam dużo czasu. Wybory parlamentarne w ciągu czterech dni i Kabul nie zostawili chce dla sprinterów.
Mówią, że dom Abdul Salam Zaeef, były ambasador talibów w Pakistanie, jest pensjonat finansowane z afgańskim rządem.
Twoje dziecko jest chłopcem, który ledwo mówi po angielsku Kandaharze. Skrzyżowanie: jego ojciec jest nieobecny, mówi odwiedzić. Powyżej, z oknem, brodaty oferuje herbatę. Pasztunowie usłyszeć to najbardziej gościnni ludzie na świecie.
Zaeef z telefonem.
Close-nie wiem czy z lub bez relacja-Wakil Muttawakil życiu, ostatni minister spraw zagranicznych talibów. Droga jest gruntowe, jest ciemno.
"Nie zostawiaj samochodu." Strażnik podnosi jego AK47. On jest rejestrowana (mój kierowca nazywa się Nazir, krążyły w czerwonym Corolla). Zostawia syna, mówi, Muttawakil. Otrzyma w piątek "z kamerą, a nowe".
The Afghan twarze rządu, oblicza MON rzecznik Zahir Azimi, o 20.000 do 30.000 talibów ", wszystkie aktywa", i prawdopodobnie gotowy do muss wybory.
"Wszyscy żołnierze ISAF są w pełnej gotowości, oczywiście. Nasze siły zostały zorganizowane w całym kraju ", mówi zastępca dowódcy operacji ISAF, Wayne Detwiler.
Zostawiam konferencję prasową, mającą na celu zaspokoić bardziej podejrzliwy. Prezydenckie doradcy powtarza, że wszystko będzie dobrze.
"Ostrzegam Amerykę. Jeśli spalić Koran, nie będzie zemsta. " W ostatnich dniach doszło do demonstracji w różnych częściach Afganistanu. Domino Florida spowodował więcej niż ból głowy w Kabulu.
Rzuć ostrzeżenie grupy wyznawców afgańskiej Siddiqi, matematyk, który ukończył z Moskwy. Dziś nosi Filozoficzne Centrum Matematyka.
W 1992 roku jego model zidentyfikować obiecującą przyszłość Afganistanu. Wkrótce potem wybuchła wojna.
Wewnątrz budynku, rzut kamieniem od Pałacu Prezydenckiego, misja ONZ i kilku ministerstw, istnieje duża trójwymiarowy sześcian, który służy jako kalendarz. Portret Obamy wykonany z liczbami. Fałszywej symetrii afgańskie głów państw.
"Zestaw Kandahari Afganistan. Inne (Karzaj) sprzedała cudzoziemcom ". Obok obrazu Karzaja jest twarzą mułły Omara. Mówią, że ukrywa się gdzieś w pobliżu Quetta (Pakistan), kieruje A 'Szura strony'.
"Nie wolno nam mówić o wyborach," on odbiera telefon zakwestionował talibów rzecznika, Zabiullah Mujahid.
Więcej na lapis: w centrum miasta, sklepów, które mają wyrok pieniądze dla (niewielu) turystów, sprzedawane wygładzona i lakiery. Niebieskie jak morze spadnie afgańskiej ochry.
Afganistan jest krajem, osadzony w granicach, które oddzielają od niego. Okrężną spragnionych trzy potężne moce subkontynentu indyjskiego południa, wielki zachód Persji. Na północy, nowe carów z Azji Środkowej.
Targowanie do kamienia prawie trójkątne, podstawa wąska, z jasnym niebieskim morzu. Rs 1500. Na pewno mój kamień zostały farbowane wcześniej, to byłoby sprawiedliwe, by powiedzieć, że sprzedawca i zrobiłem biznesu.
Lapis wydobywa się w wąwozie między górami ponad 6000 metrów. Powierzchnia bardziej wilków niż u mężczyzn w opuszczonym i oziębła regionie Badakhshan, koniec północno.
"Jeśli nie chcesz umrzeć, zapobiega Kokcha Dolina", napisał brytyjski odkrywca porucznik John Wood, osiągając w 1837 roku kopalnie Sar-e-Sang w imieniu Kompanii Wschodnioindyjskiej.
Nazir dla Corolli z ambasady rosyjskiej, w pobliżu parlamentu. Jak w filmach szpiegowskich, musi odnaleźć wysłannika Malalai Joya, która została nazwana "najdzielniejszych kobiet w Afganistanie."
W grudniu 2003 r., skierowane bez kompromisów wobec watażków, z osobliwością, że przed nią. "Powiedziałbym, że kilka minut temu .." mówił w Loja Dżirga zostały faktycznie trzy.:
"Dlaczego nie można umieścić przepłakaliśmy-wszystkie przestępców w tej samej komisji, i widzimy to, czego chcą dla kraju? Ci, którzy umieścić nasz kraj w sercu krajowych i międzynarodowych wojen (...) powinien udać się do sądów krajowych i międzynarodowych. "
Joya, który miał pięć usiłowania zabójstwa, mieszka w ukrywanie i przeprowadzce co kilka dni. Nienawiść burki, jak przedwczesna, gdyby nie, ponieważ może on ukryć, gdy na ulicy.
Dwa starcy przybyć w samochodzie i wstać z nami. Sniff trochę, ale tylko gest. Następnie dwa wąż pojazdów ulicami są piasek. Przy bramach domu, jak inny, ogromny rekordy tadżyckie ochronne do podeszwy skarpetki i kołnierzyk koszuli.
"To mnie w ciszy: chcą mnie wyeliminować", mówi spokojnie mały klejnot.
Tym razem zrezygnował z kandydowania. "Chcę się zabić, ale patrzeć na śmierć uśmiechniętego". Ochrona kobiet, wygodne kłamstwo.
Z amerykańskiej inwazji na Afganistan, kraje zachodnie musiał ciągnąć kamieniołomu tylko aktywną politykę w kraju: "Warlords", regionalnych i lokalnych baronów, którzy przez lata zabił siebie i w procesie zabił tysiące cywilów.
Mudżahedini, Sojusz Północny. Podobnie pobożny, którzy Allaha walczył z komunistami, którzy walczyli z talibami. Podobnie jak jego konkurentów, ludzie niemal średniowieczne wyjść. Teraz afgański demokracja oddycha przez pory łopatek.
"Ludzie są zmęczeni wojsk międzynarodowych, a spalenie Koranu może być kroplą, która łamie wielbłąda. Protestujący powtarzam: jeśli wszyscy uciekają w kierunku bazy, umiera kilkaset, ale w końcu ... "mówi Farhad Peikar afgański dziennikarz niemieckiej agencji DPA, a dzielenie" kurczak Shawarma "w libańskiej bistro.
Farhad na ludzi jest około 70 km od Kabulu. Tam, na wiecu kilka dni temu, 12 lat chłopiec kazał mu zatrzymać muzykę do ogłoszenia. Przed naczelny burmistrz i policja, powiedział: "Talibowie twierdzą, że votéis w tych wyborach. Użytkownik jest ostrzegany ".
Nikt nie wspomina Farhad, zareagował. Ani policja. "Jak radzić sobie z tym jutro niektórzy faceci może są ich przełożeni, którzy dają rozkazy? Ludzie już przygotowania do następnego dnia. Każdy bierze pozycje. "
Dzień po dniu, po wycofaniu się. Obama ogłosił ostatnie posiłki grudnia (w Afganistanie jest obecnie 150,000 obce wojska, dwie trzecie Amerykanów), ale także ujawnił, że jego żołnierze zaczynają się wycofać w lipcu 2011 roku.
Obama ma pracować pod ogromną presją. Jego generałowie i ich lokaje dopracowany wtedy te słowa lub stała drobne wygasa. Ale wielu Afgańczyków, w tym talibów, wzięli pod uwagę. Moralne zło miały.
Były amerykański dyplomata Robert Blackwill, zwolennicy i USA powinny opuścić na południu i wschodzie i skoncentrować się na obszarach mniej prawdopodobne, aby bronić idei Talibów, lub obszary tadżyckich, uzbecki, Hazara.
Afganistan od de facto, aby zapobiec Pasztunów.
Te ostatnie stanowią większość grupy etnicznej, ale ich rozkład geograficzny jest bardziej lub mniej oczywiste: w łuk, który przebiega przez zachód, południe i wschód, z niektórych wyjątkowych toreb w północnych regionach. Z nich jest wzmacniana talibów ruch.
Jego plan przeraża afgańskiego prezydenta, Pasztunów, Hamid Karzai. Postrzegane jako słabe i skorumpowane. Mówi się, że raz na lot Herat, Kabul, nakazał pilotowi na czele prezydenckiego samolotu do Kandaharu, a te, pomimo ich złości, ale odmówił.
Jednak Karzaj jest silny, ponieważ wie, że w Afganistanie nie ma innego, który może służyć jako partnera Zachodu, a także jako grobli Pasztunów.
W 2009 roku wybory uzbrojone w setkach tysięcy głosów na jego korzyść. On został złapany. Były miesiące międzynarodowej presji. Niektóre zmiany w kierownictwie kluczowych instytucji. Celem poprawki. To brzmi: czy US gra jedną kartę?
(Powiedziałbym, że w tych wyborach Skargi Komisji, odpowiedzialny za wykrywanie nadużyć finansowych, unieważnione tylko najbardziej rażące przypadki, w rzeczywistości wynik wtedy był remis między Karzajem i jego rywala, w tadżycki Abdullah Abdullah).
Mówią, że mężczyźni stają się Karzaj mobilizację i tym razem będzie łatwiej. Prawie wszyscy kandydaci do Izby są niezależne. Nikt jednak jego bliscy zwolennicy, wie, co one oznaczają.
Karzaj jest łatwiej finansować swoje kampanie sottoterra powiązane: urzędnicy prowincji od niej zależne.
Analitycy twierdzą, że wybory te będą niewielkie oszustwa na rzecz kandydatów, którzy dominują w dźwignie państwa lub mają siły finansowej.
Czuje się w ten sam sposób Komisja Wyborcza: jego prezes, Fazal Manawi nalega, aby dążyć do zapewnienia bezpieczeństwa, które wprowadziły środki przed nadużyciami finansowymi. Że wybory są czyste i uczciwe, ponieważ pozwala kraj do Afganistanu sytuacji. Je.
Więcej niż kobiety nazwy, Malalai przypomina całego plemienia. To co śpiewa Shafiq Mureed, obiecujący wokalista z Laghman poświęca się słyszeć wołanie Malalai. Joya nie dotyczy, oczywiście, ale Malalai z Maiwand, wielka bohaterka drugiego anglo-afgańską wojnę, 130 lat temu.
Afgańczycy odwrót. Malalai, wieś Khig w Kandaharze arrampló flagę i śpiewał "Landay i" Wiersz, który badanie dzieci dziś, kto może, w szkołach: "Jeśli umrzesz w Maiwand, może Bóg pozwala żyć, aby cieszyć się tchórzostwo ".
Afgańskich bojówek znacznie wyższy niż brytyjski liczby, ale nie techniczny, ale zareagował iw końcu przytłaczają brytyjski w jednym z nielicznych zwycięstw w XIX wieku Azji armia nad europejskim. Bitwa, jednak porwany do Malalai.
Dziś Brytyjczycy są z powrotem w prowincji Helmand w ramach międzynarodowej koalicji. Nie jest trudno znaleźć analogie pomiędzy tym walki i tego.
Śniadanie z dzieckiem, które nie oprzeć, aby porozmawiać z obcokrajowcami. Reprezentuje nową Kabul: młody, dobrze ubrany, pewny siebie mowy. Czuję, że w stosunku do każdej firmie zewnętrznej. Zresztą historia w nędzy ludy afgańskie.
"Pracowałam cztery lata z Amerykanami. W Bagram. Będą tu zawsze. Oni nie pójdą. Żołnierze zastanawiać się, co robią tutaj, do tej pory. Ale tak, oni wiedzą wewnętrznie. Afganistan jest strategicznym krajem. Rico ".
Conspiranoia pobudziło to ogłoszenie miesięcy rządu afgańskiego, na odkryciu złóż metali szlachetnych i minerałów, w tym litu, wart ponad miliard dolarów. (Każdy wydobycie jest obecnie daleko: brak bezpieczeństwa, infrastruktury).
Następnie jest afgańskie stanowisko: skrzyżowanie, miejsce w Chinach, Indiach, Azji Środkowej, Iranu! Wystarczający powód, aby być tutaj? "Strategia jest strategią. Będą tu zawsze ", powtórzył. "W dwadzieścia lat, odpowiedzieć, ponieważ są one teraz przyjazny i wyjść zakręcie i porozmawiać".
Emal Haidary mówi nasz człowiek w Kabulu: "Jest to poeta, Habibullah Rafi. Będzie musiał wiele rzeczy na landays ".
W Kabulu mało kto nosi okulary, jest to, że nie wiele odczytu. Plakaty wyborcze same są wypełnione niekończącymi się liter, twarze mułłów, a także młodzi ludzie, którzy cenią Zachód, ale ostrożny.
W aperturistas zostały skręcone zbyt wiele razy. Tyle, glosaría retor i najechali na Afganistan. Walczących od czasów Aleksandra Wielkiego.
Zgodnie z planem, przenieść do Heetal, twierdza wzrosła w najbardziej chronione od Kabulu. Ma ona kilka kordony bezpieczeństwa. Jest promowana przez ogłaszając swoją "bunkier z wody i żywności", jego "opancerzony Wynajem samochodów", "s lub wojskowy wokół budynku 24 × 7".
Wśród gości seguratas ogolone krzepki, niektóre Yankees dzielni fotoreporterzy z tych spodni, które wyglądają jak skrzynek pocztowych. Garstka oenegeros tak, że jeden kufel ucieka afganólogos.
Co zrobić, gdy mieszkał w Afganistanie? Niejawne Kabul: ". Dom z 19 łóżkami, Wazir Akbar Khan, 14.999 dolarów miesiąc" "Dom z 24 łóżkami i 28 łazienek, Shar-e-Now, $ 24.999 miesięcznie." Istnieją domy, ale bazom. Wypas organizacje międzynarodowe.
Jakby tego nie było dość oczywiste: wojna robi garstkę bogatych Afgańczyków.
Jest konferencja prasowa w Oddziale Informacji Rządu. Po drodze w dół Shah M. Książki, jaskinia księgarza Kabulu. Ma wielką wiedzę, ale ceny nie są ani na Manhattanie. No landays książkę za mniej niż 15 dolarów. Ani wie Habibullah Rafi.
Zawiesili konferencji prasowej było dać prezydencki rzecznik. Zamiast Karzaj rozmawiał z wybranej grupy mediów. Zresztą jestem do punktu połączenia, aby twierdzić, mój status wybierz Media. Sprawdź, czy szkoła ...
W przypadku braku Rafi i wierszy z księgarni z Kabulu, biorę tylko książkę, przyniósł do Kabulu, "Romantyzm, Odyseja z niemieckiego ducha", historyk Rüdiger Safranski r.
Zaczyna się: "Dwa i pół stulecia po Columbus i wieku przed hasłem Nietzschego, poszukiwacz przygód ducha [Herder] kiełkują na konieczność udania się do morza i przerwy w strasznej rzeczywistości, która istnieje."
Najbardziej dekadencki z Kabulu, z wyjątkiem niektórych ukrywających się w górach, musi być angielski cmentarz. Przez 30 lat, wynagrodzenie Ambasady Brytyjskiej, zadbał Rahimullah, wiosną tego roku zmarł śmiercią naturalną w zależności od miejsca przywilej rzadkie.
Zobaczymy go jeden dzień: są groby żołnierzy poległych podczas wojen angielsko-afgańskiej, również został wyrzucony z kiedy Kabul był zatrzymać się na trasie ruchu "hipisowskiej" lub ofiarami obecnej wojny. Tu pochowany Gayle Williams, pracowników pomocy zastrzelony w 2008 roku.
"Herder Goethe widział przygód, który wrócił z morza i przyniósł świeży wiatr o wycieczce, bryzy, które pobudziły wyobraźnię". Sturm und Drang. Burza i pędu.
Kiedy wysłany do Afganistanu, mułła Omar zapytał, dlaczego Rahimullah groby pod opieką niewiernych i to on odpowiedział, że wraz z wiekiem, nawet ślepy by mieć większe szanse na znalezienie pracy. Omar, który był (jest) jednooki, nie miała ona tak.
Kabul, w przeciwnym razie jest to miasto, które jest stosowane w górach. Domy Adobe spadające jak wodospad, w sześciennych powtórzeniach, ochra sieć otwiera także nieograniczone dzielnic i uczynić centrum hipnotyczne wrażenie, poza czasem.
Jeden badacz John Wood z kopalń Sar-e-Pang nazywa gór Pamir na "dachu świata". Kładę lazuryt, z Lost Canyon, obok komputera.
Otwiera on syna Muttawakil drzwi. Strażnicy przy drzwiach z portretem Ahmada Szacha Mehsuda, lwy z Panjshir, wielkiego wroga talibów, zginęło w ataku samobójczym zaledwie dwa dni przed 11-S. Mehsud jest chyba watażka, który wiedział najlepiej, jak zarządzać obraz.
-W Hiszpanii istnieje wiele muzułmanów, prawda? Muttawakil otwiera ogień.
- Czy muzułmanie od wieków, i pozostawiła wiele zabytków.
Muttawakil był ostatni minister spraw zagranicznych talibowie przed upadkiem. Mułła Omar zdecydował się opuścić; go zatrzymać. Spędził trzy lata w więzieniu. Jego nazwa pochodzi od listy terroryzmu nośnej przez ONZ w styczniu. Ukłon w stronę powstańców złożyć broń?
Zaprosił mnie na herbatę. On jest z Maiwand, jak wielki Malalai. Jak o kobiecie talibów wojownika? "Nie mamy żadnego problemu z Malalai. Chcemy jak wiele kobiet Malala i ". Przychodzi mi do głowy Malalai Joya.
I wyjść z domu Muttawakil i miły człowiek i sposobów, a nie idee, umiarkowanych. "Żółty pies jest bratem wilkiem", mówi przysłowie z Pasztunów szpitalnych.
Czy to coś dla cudzoziemców do opuszczenia? Ustawianie Zaeef telefonu.
"Gdybyście byli talibowie, co byś zrobił w walce z potężną obcej armii? Musisz się poparciem wszystkich, wszystkich, którzy boisku w. Z Al-Kaidy, to przymierze w czasie wojny. Celem nie jest taka sama, wróg nie ", mówi były ambasador talibów w Pakistanie.
Żadne inne miejsce z widokiem na miasto Kabulu i wieży telewizyjnej na grzbiecie wzgórza okazałe. Muszę zasobów wideo za dzień wyborów i nie będzie bardziej panoramiczny. Kup kebaby i posiekać do drogi z Corolli. Nazir to zjawisko.
Po przyjeździe byliśmy policjant, więc zrezygnować z latania tak wysoko i przeprowadziliśmy się do Berm, kilkadziesiąt metrów poniżej wieży. Czas jest coś nieprzyjemnego i Kabul trwa barwnika prawie nierealnych domy mistrzowskie jej spadek w drabinie. Prawie grać kilka komet.
Niektórzy chłopcy iść pod górę z ładunkiem workach. Zatrzymują się szukać za granicą. "Jeden dzień mamy zbliżyć się do wieży, a milicja strzelała w nas". Nie wiem czy wierzyć w te zarzuty sporadyczne. Nie dziwi, że w kraju tak formowanych na wojnę.
Zaczyna się mżawka, rzadkość w półpustynne września miasta. Spada załadowanego proszku. To było prawie magiczny jedzenie, kariera, lewitujące do Kabulu.
Mam e-mail z rządu: "Idź jutro do szkoły Amani sobotę o siódmej. Prezydent będzie głosował tam wejdziecie ".
Amani szkoły w Kabulu jest wyspa znajduje się w bezpieczeństwo rządowych. To miejsce, gdzie elita Kabuli głosów, w tym czołowych polityków. Po tym wszystkim, a raz, jestem pół wybrany. Nie będzie się wcześnie.
Aby się tam dostać, zostaw opuścił Filozoficzne Instytutu Matematyki i przekazać bezpieczeństwo sprawdź najpierw, że jest ostra. "Ambasada Hiszpanii?" Powtarza oficera podczas studiów listę akredytowanych mediów.
Minąwszy przeszkody, chodzić między betonowymi blokami, a off-road Pojazd załadowany czarnych płaszczach są prezydenckiego strażnika. Spędzisz z misji ONZ w Kabulu, potem przychodzi Amani. Jeśli po chwilę w opustoszałym chodniku, llegarías dla prezydenta.
Zarejestrowałem się na ulicy z wyszkolonych owczarków niemieckich. Następnie kamery zostały podeptane, aby osiągnąć najlepszy kąt Karzaja. Amani w siłowni, opłacone z niemieckim pieniędzy, wszystko jest doskonale zaaranżowane: miejsce nieskazitelnej czystości, materiały zakończyć pierwszy.
Najpierw przychodzi szef UNAMA w Kabulu ust przyjdzie na piechotę?) Staffan de Mistura, jeden z tych dyplomatów Boomers: "Powiedzieć, że bezpieczeństwo jest zagwarantowane jest zbyt duża," on zgrać. Bueno.
Karzaj pojawia się owinięty w jego chapan, niebieskiej i zielonej, że warstwa z Mazar-i-Szarif. Lubi pokazać tego typu symboli, aby podkreślić jedność ludy afgańskie (jego doradcy następnie odkryć, którzy głosowali na kandydata hinduskim symbolem go).
Ale jest Pasztunów plemię Popalzai jako unifikator Afganistanu, Ahmad Szah Durrani, które zachwyci fanów filozof i matematyk Siddiqi psychodelicznego symetrie historii Afganistanu.
Pierwszy zestaw Kandahari Afganistan. Ten ostatni sprzedał go do cudzoziemców.
CIA posiada:
- Afgański Skład etniczny: Pasztunów 42%, 27% Tadżyków, Hazaras i Uzbecy, 9%.
- Afgańscy Religie: sunnici 80%, Shia 19%
- Języki: afgański perski (Dari) 50% Pasztunów 35% (reszta, w większości, są językami Azji Środkowej, takich jak Turkmenistan).
Oznacza to, że są Pasztunowie, którzy mówią Dari. Inne szyici oprócz tych pogardzanych Hazaras r. Sunnickie irańskie głośniki perskim. Uzbek z dala od domu. Afganistan był zawsze karuzela.
Karzaj powtarza coś pompatyczną liturgię i trzymał głosowanie w zeszłym roku, przed ogromnym znak, że lgnie do dziecka. Katakumby propagandy. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie i idzie na skrzydłach, owinięta w ich poleceń.
Niewielu przywódców afgańskich zginęło w łóżku, a Karzaj jest stałym przypuszczenie napięcie. W swojej ostatniej książce, "Obamy Wars" (Bob Woodward), mówi się o nim, który jest uzależniony od narkotyków, w stanie paranoi i depresji. Dziwakiem, zgodnie z wysłannikiem USA.
Atmosfera jest zrelaksowana natychmiast. Inni przywódcy przybywają. Pierwszy, Drugi Wiceprezes Karim Khalili, Hazara ("mam nadzieję, że nie jest to oszustwo", zaufanie). Następnie inny, Mohammed Fahim, który doznał ataku serca dwa tygodnie temu. Jak jeszcze podnosił, ktoś pomaga głosować.
Afgański etniczne luka jest nadal w mocy: Khalili w ochroniarze są Hazaras. Fahim, tadżycki pakol przyklejone do przodu i warczenia na myśl o zdjęciu Ak-47.
Z nich i kula talibów, który spadł o świcie w pobliżu ambasady USA można przypuszczać, że 2010 wybory parlamentarne zaczęły w Afganistanie.
Atak o świcie nie czuć go zrobić atribuló, godzin przed trzęsieniem ziemi 6.3 wielkości i jego epicentrum w hinduskich górach Kush, który wstrząsnął mury Heetal i kazał mi wyskoczyć z łóżka. Samolot latający nisko? Czy osiągnąłeś fedaini?
Rano jest o wiele cichszy Kabuli: wszystkie sklepy są zamknięte. Policja stosowane do kontroli pojazdów w "Ring of stalowych", że pretensjonalne kluczowe etapy realizacji planu bezpieczeństwa. Biorę zdjęcia w obliczu zbliżającej się powoli dwa białe Corollas.
Za każdym razem myślę o fedaini przychodzi do głowy obrazu fotograficznego talibów, która zabiła Benazir Bhutto w Pakistanie: ciemne okulary, krótkie włosy i zachodnie ubrania. Wizualizowane w białym Corollas. Wprawdzie czasami w Kabulu dochodzi do pewnego niepokoju.
Corollas się i przychodzi policjant. Co mam zrobić nagranie. Moja karta nie przekonuje cię, zarejestrowany. Idź czas na starcia. Afgańskie media zaczęły zgłaszać przypadki oszustw w całym Afganistanie, ale będzie to dzień przed film ma rozstrzygające.
Talibowie minęło listę 150 stacji zaatakowali wyborczych. Przed dniem, Komisja postanowiła nie otwierać kolejne 1000, ponieważ nie mógł zapewnić bezpieczeństwo. I rząd uznaje, że jest obecna w dziewięciu dzielnicach.
W niektórych szkołach nie było kolejki, ludzie po jednej stronie, kobiety z drugiej. Ale dzień się kończy i czuję, że ludzie głosowali niedawno. "Nie chcę być dziennikarzem", mówi Obai. "On ciężko pracuje i bez pokoju". Następnie udaje się do rogu, aby modlić się i zasypia.
Personel afgańskich bezpieczeństwa będą rozmawiać o 20.00 rano w siedzibie Komisji Wyborczej. Nie mogę znaleźć Ibrahimi i sympatyczny Wakht dziennikarz do zabrania po wielkiej rzezi mężczyzn afgańskich. Zazwyczaj kiełkować dobrze.
Ibrahimi nie znają miejsca pobytu Habibullah Rafi, ale minęło kilka swojego profesora na Uniwersytecie w Kabulu "poety, uczonego," mówi z szacunkiem. Gdybym miał czas ...
"Talibowie są dużo słabsze. Jeśli spojrzeć na gwałtownych zdarzeń, które występują, są w wielu przypadkach kopalnie lub IEC, rakiet nośnych, śmierci niewinnych. Zabić lub grozić zwykłych ludzi, nie pokazują siły, ale słabości ", mówi szef afgańskiego wywiadu, w Rahmatullah Nadil.
Odpowiedzi moralizatorskiej są złym wrogiem prawdy.
I opuścić budynek z ministra obrony mudżahedini byłego a następnie gen. Abdul Rahim Wardakiem. Nie lubi prasy, ale masz ochotę rozmawiać.
"Stopniowo bierzemy odpowiedzialność za bezpieczeństwo w naszym kraju. To jest nasza historyczna odpowiedzialność. To jest pierwszy raz w naszej historii, że chłopcy i dziewczęta pochodzą z obcej ziemi, aby bronić ".
"W historii zawsze była nasza duma pokonał po wszystkich najeźdźców wszystkich mocarstw. I chcemy, aby przywrócić ten zaszczyt ponownie. "
Retoryka urządzenia wskazuje, że afgańskimi talibami są wypłacane przez Pakistan. Retoryka Taliban twierdzi, że jest inwazja jak Malalai i innych.
Jest godzina pierwsza, a moje oparzenia głowy. Pamiętam kilka dni tak mocno.
Ale wybory minęły i nie było katastrofą: Afganistan nadal jest tutaj.
Obai czytania ze mną telefonicznie kilka pytań w paszto do rzeczników talibów. Mam małe zaufanie do tej odpowiedzi. ISAF nie: "Talibowie zabijają bardziej niż kiedykolwiek, ponieważ walczymy w wielu miejscach niż kiedykolwiek". Coś tu trąci tautologią.
Między styczniem a czerwcem zmarł, według ONZ, 1,271 cywilów w afgańskiej wojnie. Czerwca, z 102 żołnierzy zabitych, był najkrwawszym miesiącem dla wojsk ISAF od wjazdu do kraju w 2001 roku. W ciągu ostatnich trzech lat talibowie rozszerzyli znacznej części kraju, w tym obszarów północnych przed relaks.
Czytałam w gazecie, że kilkadziesiąt lat wojny zagrozić Snow Leopard, narażone na kłusownictwo i polowali dla ich futra. Mówi także fotografa, który twierdzi, czcić soku z granatów, najwyraźniej numer jeden przykazanie "afganidad".
"Anor", zapytaj sprzedawcę. Sok z granatów. Zobaczmy jak to działa.
- Obai, czy wiesz, na Wydziale Sztuk Pięknych?
- Tak
- Chcę was i zapytać, czy wiedzą coś o Habibullah Rafi.
Afgański kultura zachowuje silną ustnej dziedzictwo. "Moshairas" lub wieczory poetyckie jeszcze spotkać tysiące ludzi, którzy zachwycają się w "Ghazals" i "landays" swoich poetów. W Dżalalabadzie tam co roku "moshaira" szczególnie sławny, dedykowany do pomarańczy.
"Oto zwiastuję kwiat do mnie. Weź go i pozwól mi odejść ", kobiety nadal śpiewane w wioskach, jest jeden w bezpieczny od wścibskich oczu.
Kabul - Jalalabad - Peszawar. Trasa jak perły na naszyjnik. Afganistan nadal nie rozpoznaje linii Durand, 2600 granicznego km sporządzony przez Brytyjczyków w 1893 roku, który o połowę Pasztunów ludzi. Dzisiaj oddziela Afganistanu z Pakistanu.
Komisja Wyborcza zwołał konferencję prasową w swojej siedzibie w Dżalalabadzie drogi. Istnieje kilka hiszpańskich dziennikarzy. Komisja rozpoczęła otrzymywać koperty z głosami i skarg. Standardowe koperty są białe, tych skarg, brązowym.
Niektóre 50 osób w czasie wyborów. Wydaje się, że wszystko poszło dobrze.
Jak zarejestrowany, pytam strażników jeśli chcą Shafiq Mureed. Afgańczycy są zakochani w muzyce.
Z wezwaniem do modlitwy i wołanie Bilal Malalai, oh, poświęcam się dla mojego kraju i mojej miłości, moja Afganistanie piękny zrobić małą ankietę: wszystkie seguratas drzwi z Komisji Wyborczej oświadczył fanów Format radiowy.
Talibowie zakazane instrumenty muzyczne. Zamiast tego, zwiększyło "Trana" muzyki wokalnej śpiewanej przez chłopców. Jako Sajad Abdul Hakim. Śpiewał:
"Weź swój miecz i broń, teraz jest czas męczeństwo / dżihad jest konieczne dla wszystkich / chodź, marsz do okopów, nadszedł czas na odwagę i honor."
Po tygodniu negocjacji w spotkaniu z przewodniczącym parlamentu, Yunus Qanuni, wybór pada i to komplikuje mój temat dzisiaj, przegląd watażków.
A Habibullah Rafi nie było w jego biurze.
"Wojna to miało miejsce, to zakończyło się przyzwyczaić. Idąc swoją ulicą. Trwało pokrywę w stoczni. Oni postawić na dachu. Wszyscy żyliśmy tutaj ", mówi studentka Uniwersytetu Farooq. "Więc jesteśmy twardziele", śmieje się.
Po wycofaniu się wojsk radzieckich, różne afgańskie ugrupowania były zamknięte martwy i pompy od lat w błocie Kabulu. Wiele z zadowoleniem talibów w 1996 roku jako sposób na przywrócenie porządku.
Następnie mieli do wynajęcia podwójny B talibabas, burki i brody i rozczarowanych.
Amerykańskiej inwazji w 2001 roku jako płyt tektonicznych: większość watażków zgodnych ze wojsk międzynarodowych, kilku, jak Hekmatyara, wyszli na wzgórzach.
Pierwszy stał się przyzwoici ludzie. Dotarli do rządu, parlamentu. W 2007 r. zatwierdziła amnestię, w których oszczędził zamachy zostały popełnione przed upadku Talibów i inwazji kraju przez zachodnich wojsk.
Poeta Abdul Hamid protestowali Samay następnie: Wyjdź na ulice / Bo ta dziewczyna / na dachu namiotu, skąpany we krwi / był kto bawił się z córką.
"Myślę, że można jeszcze dostać na czarnym rynku wideo (....) dosłownie zabija ludzi", mówi Emal Haidary.
Afgański parlament ma 249 miejsc (68 zarezerwowane dla kobiet). Dokonały ich przywódców sposób jak Abdul Rasul Sayyaf i Rabbani Burhunudín i Ezat Mullah, Sayed Ansari, Hazrat Ali, Mohammed Mohaqiq.
Hasta se especula sobre si Hazrat Alí ayudó a Osama Bin Laden a escapar por las cuevas de Tora Bora. Obai y yo logramos contactar con Mohaqiq:
El equivalente al “¿Sí?” telefónico es en Afganistán: “¿Vale?”.
“ Esta es la tierra de la yihad, y los yihadíes son la gente que rescató al país de la ocupación de la Unión Soviética. Tienen derecho a presentarse a las elecciones y su existencia es buena para el pueblo ”, dice Mohaqiq. Habla en tercera persona.
¿Debe una democracia perdonar los crímenes pasados de quienes la abrazan?
El talibán Mujahid responde diciendo que no entiende las preguntas que le hice en pasto.
Ya es lunes.
La ISAF tiene mi acreditación esperando desde hace días. La entregan en la puerta de su base, junto al aeropuerto. Yo debo salir hoy de Afganistán; será una buena idea recogerla de paso. Voro.
El año pasado, los de la ISAF me hicieron esperar 20 minutos en la puerta. Del lado civil, el exterior, de sus muros de hormigón en la sede central de Kabul. Veinte largos minutos con la imagen de tíos con gafas negras y pelo corto.
Esta vez han sido mucho más rápidos. Las tarjetas están listas en la entrada.
- Estáis patrullando menos en la calle que el año pasado, ¿verdad? –pregunto al soldado a cargo de las tarjetas, el teniente Gabriel.
En la calle sólo he visto un par de convoyes turcos. Una maniobra inteligente, la de dejar a los turcos a cargo. Esto, vienen a decir los de la ISAF, no es una guerra entre cristianos y el Islam. (Luego llega uno amenazando con quemar el Corán: todo al traste).
-No tengo ni idea. Quizá es que ahora nos hemos vuelto más sutiles –dice Gabriel mientras me entrega mi acreditación tardía.
Qué satisfacción cuando uno encuentra sentidos.
Salgo del Corolla rojo y me despido de Nazir. Sois muy grandes. El año que viene, le digo, sí que lograré hablar con Habibullah Rafí. Ríe.
Me registran los guardas del aeropuerto. Mi maleta se desliza lentamente por el escáner. La para la Policía. “¿Esto qué es?”, señala. “¿Una piedra?”.
Mierda.
La piedra azul.
- ¿Dónde están los papeles?
- No tengo papeles. Es sólo un recuerdo afgano. ¿Hacían falta papeles?
- No está permitido viajar con ella.
Y sin embargo insisto. El guarda me pregunta quién soy, qué he hecho en Afganistán, adónde me dirijo. Le digo que soy español (“ah, isbaniya”), que viajo a la India. Le muestro mis tarjetas para probar que no miento. Mueve la mano.
- Dale.
Y qué satisfacción cuando uno encuentra sentidos.
Afganistán, la polvorienta encrucijada
September 1, 2009
En Afganistán no hay estrategia, solo tácticas . La frase es de un responsable de seguridad que pide no ser nombrado; pero aunque –digamos- anónima, es sentencia de vuelo en el convulso o pacífico (según tomemos la visión pesimista o la optimista) proceso electoral afgano , todavía con ganadores por definir pero desde luego ya encajonado en las acusaciones de fraude, las denuncias de manipulación y la desconfianza generalizada ante el futuro de una guerra que comenzó hace ocho años y no sólo no tiene visos de terminar sino que empeora.
Nada más cerrar los colegios electorales, el pasado día 20 de agosto, entre los periodistas occidentales y la comunidad internacional, quizá con el ejemplo iraní en el subconsciente, comenzó a ganar peso la idea de que las elecciones presidenciales habían sido una pantomima gigantesca orquestada por el Gobierno afgano para perpetuarse en el poder, con la aquiescencia tácita de los poderes occidentales y el silencio sumiso de las organizaciones supranacionales. Y pocos días después saltó la liebre: el principal opositor, Abdulá Abdulá , antiguo ministro de Exteriores y portavoz del señor de la guerra Ahmed Shah Masud, denunció el “fraude masivo”, la “farsa” de recuento, justificada por las más de 2.000 denuncias de irregularidades en el proceso.
No hay aún nada definitivo al respecto (la Comisión de Quejas todavía está evaluando las irregularidades), pero es que lo inusual sería que los comicios fueran intachables : en un país con distritos enteros dominados por los insurgentes talibanes, diarias operaciones de combate y partes de bajas cada vez más nutridos, sin una cultura democrática establecida ni partidos políticos enraizados entre los ciudadanos –por otra parte, mayoritariamente analfabetos. No existe un censo de población fiable y la complicada orografía hizo que la Comisión Electoral tuviera que usar varios miles de burros para llevar las urnas a ciertas áreas aisladas. En estas elecciones, mucha gente ha parecido exigir poco menos que un milagro.
La comunidad internacional se ha gastado cientos de millones de dólares para que Afganistán pudiera celebrar sus elecciones presidenciales; pero con ello y con la masiva abstención quedó refrendada la idea de que en el país hay una democracia sostenida por el extranjero y no compartida por la población, todavía dependiente de los viejos códigos tribales que impiden a la mujer salir de casa y, por ejemplo, registrarse como votante. En muchos pueblos, son los maridos quienes registran a sus mujeres , con el riesgo –denunciado por distintos organismos independientes- de que se emitan tarjetas de votante sobre la base de personas inexistentes, vendidas luego al mejor postor, como hizo público la BBC en una investigación.
Y en esos muchos pueblos, digo, son todavía los viejos líderes tribales quienes deciden el voto de comunidades enteras. Una regla alterada en el sur y el este del país, donde ha sido más palpable la intimidación de los talibanes , que llamaron al boicot de los comicios (“pura propaganda americana”) y amenazaron con represalias a los votantes (cumplidas al menos en tres casos documentados: a dos personas les cortaron los dedos, manchados de tinta en el proceso de votación; ya un campesino le mutilaron la nariz cuando marchaba a las urnas). Se registraron 135 ataques, según el dato oficial.
Con todos estos elementos, resulta sorprendente que pese a lo alienígena de la democracia en el viejo sistema tribal afgano, la denunciada sombra del fraude alentado por los barones regionales y las amenazas y atentados de unos insurgentes cada vez más poderosos, haya habido varios millones de afganos decididos a ir a votar limpiamente y con la confianza de que su voto servirá para algo. En el capítulo de lo positivo, y sabiendo que la abstención ha sido masiva, lo mejor que se puede decir es que la democracia tiene algunos adeptos brotes verdes en Afganistán.
Pero esto no obsta para comprender que unas elecciones celebradas con el despliegue de unos 300.000 miembros de las fuerzas de seguridad –de ellos, unos 100.000 soldados extranjeros- son el mejor recordatorio de que Afganistán no solo es un país en guerra, sino que además la situación está más tiempo descontrolada que bajo control: julio fue el mes que marcó el récord de bajas en combate de las tropas internacionales desde la invasión del país, en el año 2001, hasta que esa marca fue superada en agosto. Atentados, explosiones, incursiones rebeldes de baja o media intensidad: un desgaste casi imperceptible pero permanente. Una bomba de relojería.
Los soldados de las tropas internacionales están bien equipados –mucho mejor que sus colegas afganos- y se mueven en unos estrictos protocolos de seguridad que buscan proteger su integridad y minimizar las bajas. Comprensible, pero a la vez con el contratiempo que esto supone -por la inaccesibilidad- para ganarse la simpatía de la población afgana. Y además juegan en desventaja, porque los talibanes no son un cuerpo externo a Afganistán; aparte de su cúpula dirigente, muchos de ellos son pastunes de áreas rurales que no tienen más manera de ganarse la vida que echarse al monte, con un sueldo mejor que el que les pagaría el Ejército (Palabras de alguien de fiar: “ ¿A quién le interesa que occidente se empantane en Afganistán? Coge un mapa y mira los países limítrofes. Uno a uno” ).
Así que son afganos de pura cepa nacidos en el seno de familias igualmente afganas con un código moral tradicional y una lectura ultraconservadora del Islam, pero valores propios y compartidos. Propondrán un orden social anclado en el pasado y unos puntos de vista escalofriantes bajo cualquier estándar internacional, pero a la vez dicen garantizar la seguridad de la población de la que forman parte en la lengua que maneja esa misma población. En esto, tienen un plus esencial sobre las tropas extranjeras, que son un elemento externo y accidental tanto entre las polvorientas colinas de Kabul como no digamos ya en el medio rural.
“ Los talibanes no atacan a la gente normal, ¿por qué deberíamos tenerles miedo?”, contaba un muchacho pastún venido desde Nangarhar –en el este del país-, a un mítin del muy demócrata Ashraf Ghaní, antes de las elecciones. Es un argumento que la práctica insurgente demuestra falaz, pero lo que importa es que mantiene su calado en una parte no desdeñable de la población, tan cansada de guerras como ansiosa por retornar a una situación de seguridad que se les escapa.
Fíjense: el cuartel de la ISAF (Fuerza Internacional de Asistencia a la Seguridad) en Kabul es una muralla de cemento , de pesadas puertas custodiadas por unos soldados macedonios con gafas discotequeras que ni se manejan en inglés (no digamos ya en dari) y apenas señalan con gestos que no hay que acercarse más de lo necesario. Y, no lejos, para llegar al Palacio presidencial de Hamid Karzai hay que pasar estrictos controles de seguridad y caminar a pie por una extensa avenida arbolada. Tan verde y tan vacía que uno se pregunta si de verdad está en Kabul o ha salido andando del país, sin darse cuenta.
“ Es curioso –decía el traductor a nuestro paso por los jardines del presidente Karzai-. Con los talibanes, este espacio estaba abierto para la gente. Todos podían pasear y acercarse por aquí. Y ahora, lo han convertido en una especie de fortaleza ”. Así es Kabul: una ciudad vitalista, pero con un barrio entero arrancado a su población y monumentales atascos (los coches se concentran en las pocas vías alternativas, a veces sin asfaltar y cruzadas por rebaños de cabras). Los estudiantes del céntrico instituto Amani –donde votó Karzai y cerca de palacio-, tienen que pasar controles y registros diarios para ir a clase. Si alguno intenta fumarse una clase y salir del centro, la Policía afgana lo envía al calabozo.
Karzai –tan pastún como los talibanes y por eso mismo, su principal dique de contención- se hizo esperar dos horas en la sala de prensa y habló cinco minutos, los suficientes como para dar una visión bien humorada de las elecciones y mostrarse seguro de su triunfo (necesita más del 50 por ciento para proclamarse vencedor en la primera vuelta); pero no dio pistas de lo que hará si gana: si negociará con los insurgentes moderados, como prometió, si ejecutará sus pactos con los señores de la guerra (a los que ha atraído para ganar votos), si mantendrá firmeza respecto a las tropas internacionales pese a sus desencuentros con los EEUU.
“ No hay estrategias, sólo tácticas ”. Y en estas, el jefe de las tropas internacionales en el país, Stanley McChrystal, pide un viraje en el rumbo de una guerra que, de seguir así, “se perderá”. Se trata, ha escrito el general, de dar prioridad a la seguridad de la población afgana frente a los talibanes y de fomentar la presencia del Ejército afgano en las operaciones contra los insurgentes. Pero se trata, en realidad, de continuar con el estado de guerra sin tener en cuenta que, para un sector de los afganos, los talibanes siguen siendo libertadores levantados contra el invasor . Y sin tener en cuenta que el principal enemigo del progreso sigue siendo la falta de oportunidades entre los jóvenes afganos (el 65 por ciento de la población tiene menos de 28 años).
Esto último es algo que tiene claro el candidato Ramazán Bashardost –tercero en el recuento de voto-, un ex ministro de Planificación que ha hecho campaña desde una tienda de lona emplazada frente al parlamento afgano, sin ningún tipo de protección de seguridad y sin temor de sufrir ataques ( ¿quién va a querer matarme a mí?, se pregunta). Bashardost combina una fiera lucha contra la corrupción con ideas algo peregrinas respecto al final de la guerra (propone comandos contra objetivos en Pakistán si ese país se inmiscuye en los asuntos afganos), pero la propuesta que importa aquí es su llamada de atención sobre el subdesarrollo del país.
Bashardost acusa a las ONG occidentales de embolsarse dinero destinado a obras públicas, pone nombre a las ovejas negras de las organizaciones estatales de ayuda, rastrea el desvío de fondos en un país que languidece a la cola de los índices mundiales de corrupción. Quiere, dice, el desarrollo para que las pagas militares o insurgentes dejen de ser una opción atractiva –o la única opción- de los jóvenes en un país “ acostumbrado a guerrear desde el Paleozoico ” (en palabras de una fuente diplomática) y con un deporte nacional, el buzkashí, que es una pequeña batalla en miniatura. Bashardost no tiene posibilidades de victoria, pero ha atraído a un número de votantes suficiente (ronda el 10 por ciento) como para ser tenido en cuenta. “Los votos de Bashardost – bromeaba un colega periodista el primer día de escrutinio- serán los únicos reales en estas elecciones. Lo demás, puro fraude”.
La tienda de Bashardost es tan pequeña como cualquiera de los dos cañones que adornan la entrada del surrealista palacio de Karzai. En un lugar como Afganistán, donde la vida vale menos que un melón, bastaría con que uno de esos integristas suicidas corriera unos metros desde la carretera para llevarse de un soplo explosivo a Bashardost ya su tienda. Pero, paradójicamente, estar allí mete menos miedo que pasar veinte minutos a las puertas de la ISAF, con los soldados macedonios impidiendo el paso y -es un suponer- en la mirilla de los insurgentes. Y de lo que ocurre en Afganistán con los palacios da buen testimonio el edificio de Darul Amán, la mole inmensa del shá. Hoy yace ruinoso a las afueras de Kabul –bien es verdad que todavía majestuoso- y vigilado por un grupo de aburridos soldados que matan las horas tumbados a pierna suelta en camastros a la sombra, parapetados tras interminables alambradas.
Desde los huecos para los ventanales de Darul Amán, vieja morada del rey, se divisa Kabul, a lo lejos. Una ciudad entre montañas tomada por el polvoriento calor del verano y por miles de soldados venidos de muy lejos mientras el mundo se interroga para qué sirve todo esto.
Afganistán es un país partido en tribus y etnias de difícil convivencia –pastunes, tayikos, hazaras, uzbecos-, con dos generaciones enteras que han crecido con la guerra como hábitat natural. Una encrucijada de rutas con vecinos de ambiciones opuestas que la han convertido en tablero de sus intereses propios (país sin mar, hay tres vías de suministro terrestre, pero los occidentales no controlan ninguna), como lleva pasando desde Alejandro Magno. Los mimbres del estado son débiles ya Karzai lo llaman viciosamente el “alcalde de Kabul”, porque su control sobre el país no llega ni a los pilotos del avión presidencial (historia que contaré otro día).
Hablando de aviones: regresaba desde Kabul vía Kandahar, un vuelo de la compañía Ariana que domina a baja altura las montañas de Ghazni y Zabul antes de llegar al pedregoso aeropuerto del bastión talibán. Un azaroso compañero de viaje me iba señalando los accidentes de las sierras, aquí un pueblo, allí un valle, dominado todo por las ocres montañas afganas. “ ¿Eres tayiko o pastún? ”, le pregunté. “ Soy afgano ”, me respondió con retintín. Y ya más serio, fue detallando los peligros del camino allá abajo: talibanes, salteadores, mujeres atrapadas, pobreza por todas partes. “ La mayoría de los jóvenes en este país no tienen de qué vivir ni saben qué hacer ”, decía, “ la demanda de desarrollo es urgente y vital ”.
O sea, me despedí de Afganistán, más estrategia y menos tácticas.
Suerte para Cáceres 2016
August 28, 2009
Se trata del palacio de Darul Aman, a unos 10 kilómetros del centro de Kabul. Fue construido por el gran rey afgano Amanulá en la década de 1920, pero, tras varios incendios y décadas de guerra a tumba abierta, su interior está completamente destruido. Sus únicos habitantes son un pájaro majestuoso, una camada de cachorros recién nacidos y unos cuantos soldados que holgazanean en camastros a la sombra.






















nowych komentarzy